Gdy
zegarek pokazuje godzinę pierwszą w nocy to jestem pewien dwóch rzeczy.
Pierwsza to, że dzień dopiero się zaczyna, a druga to fakt iż jutro nie wstanę.
Bynajmniej nieżywy. Można powiedzieć, że
o takiej porze nic dobrego wydarzyć się nie może. Bo co miałoby się
przytrafić?
Można
poszperać po zakamarkach internetu i poszukać własnego, zapomnianego
dzieciństwa. Na ile zapomnianego? Myślę, że nie bardzo. Bo, albo to ja mam mega
pamięć, albo ta część młodości utkwiła mi w głowie bardzo głęboko. I to jest
pomysł na dłuższą serię. Jak Mickiewicz cieszył się pisząc „Pana Tadeusza”, tak
ja postanawiam cieszyć się z pisania o dzieciństwie.
Na
pierwszy ogień leci ogromna część lat ’90. Może ktoś kojarzy- może nie- ale ja
czekałem z niecierpliwością na nową-w tedy jeszcze- kasetę z utworami Smerfów. „Smerfne
Hity” tak się nazywały znane melodie śpiewane przez polskie smerfy. Przypomina mi to jeden- bardzo istotny- plus dzieciństwa. Dokładnie pisząc: prostota. Prosty tekst utworu brzmiący "do góry głowa" w dzieciństwie był wystarczający do poprawy nastroju. wystarczy Jak można
po tylu latach pamiętać te teksy? Ważniejszym pytaniem jest: Jak można o nich zapomnieć?!
Pozdrawiam.
Nocne przypadki bywają zaskakujące - i myślę, że Pan Autor dobrze o tym wie. Sentymentalny wzrok w dzieciństwo bardzo dobra sprawa i warto Dostrzegać, że kiedyś przecież było... fajnie! Cóż myślę, że na koniec dopiszę jeszcze, że słuch, styl, gust - jak zwał tak zwał, można dopisać jeszcze kilka ... - kreuje się nie tylko jako "naście" ale myślę, że głównie w dzieciństwie. Jakby nie było Smerfne hity - oparte przecież na kanwie klasyków po dziś czasy - trochę może nieświadomie i mimo woli szczepiły w Nas dzisiejsze osłuchanie, zdrowe przyzwyczajenia i inne udogodnienia przynajmniej w kwestii muzyki (choć myślę, że nie tylko) :)
OdpowiedzUsuńhaha smerfy! uwielbiałam to oglądać w dziecinstwie! :)
OdpowiedzUsuń