Co skrzat tu może powiedzieć? Gdy człowiek jest tak zaganiany, że nawet nie pojawia się na spotkanie z nim. Siedzi samotnie na polanie i ogrzewa swe dłonie przy ognisku. Ale nie byłby on sobą gdyby czegoś nie powiedział.
Jutro znów będzie kolejny dzień. Ty się nie wyśpisz, ja się wyśpię spóźniając się przez to. Ty zjesz śniadanie, ja nie zdążę. Każdy z nas walnie jednak mocną kawę by w miarę żyć. Oczy na wierzchu… Dobrze, że mam te bryloki na nosie bo ciągnąłbym je po ziemi. Rano zamiast „cześć” mówisz „Kur*a, ale pizga”. Autobus… Znów słuchawki na uszach tak głośno by nie słyszeć muzyki tych, którzy jakoś słuchawek nie mają- nie chcą mieć. Zagłuszasz niskopoziomowy hip-hop o walce z policją dobrym kawałkiem AC/DC. Szybka powtórka, a raczej pierwsze zerkanie do książki bo dziś sprawdzian. Co odważniejszy próbuje przepisać zadanie na kolanie. Kierowca oszczędzając paliwo, jak wbił się na pierwszą górkę, tak na luzie podjeżdża pod cztery kolejne. Wychodzisz z autobusu, a tam dalej zimno. Droga do szkoły jakoś tam mija. Ósma. Dzień się zaczyna, chodź to i tak za wcześnie na cokolwiek. Pierwsza lekcja… lajt. Druga, trzecia, sprawdzian. Oddajesz go szybko nie dlatego, że był łatwy. Nie dlatego, że nie umiesz, ale dlatego, że 3-bromo-4,5-metylekept-2-en w życiu się nie przyda. Na matmie liczysz te jeb*ne delty, które zawsze wychodzą na minusie. Polski- na interpretacje wierszy masz tylko jedno stwierdzenie: „co oni kiedyś palili?!”. Przerwy jedynie jakoś uspokajają. Dziesięć minut nic nie robienia. Dzwonek i do domu. Autobus. Jesteś. Przetrwałeś. -Jak tam w szkole? – Dobrze. Niby dużo zadane na jutro, ale nauki na dziesięć minut. I weź tu potem rodzicom wytłumacz, że już wszystko zrobiłeś. I tak skończysz przed komputerem odświeżając co dwie minuty FB i oglądając czterdziestą stronę poczekalni. Wieczorny zaginacz czasu nie śpi. „Wchodzisz” na neta o ósmej, a tam jedenasta. A miałeś się w końcu wyspać. Ale co tam 6 godzin snu. A rano? Jutro znów będzie kolejny dzień. Ty się nie wyśpisz, ja się wyśpię spóźniając…
Ale za kilka dni znów PIĄTEK DZZZZZIIIWKOOO!!! I tak od piątku do piątku. Ale Ty dobrze wiesz, że pomiędzy tym zwykłym tygodniem są te chwile. Tak właśnie te, gdy serce ucieka do niej, do niego. Gdzie kumple zapraszają na piwo, ale płacisz sam. Gdzie rozum ucieka do długich rozmów z przyjaciółmi. Nogi wybierają się na długie spacery, treningi, kursy tańca itp. Ręce malują, piszą szesnastki, u chłopaków zdarza się nimi jeszcze wal… Nie ważne. ;] I jakby nie było jesteśmy zadowoleni z tego jak to mija. Nie dopuszczam opcji, która zapętla się na pierwszym akapicie. Chodź ten wieczór jak większość jest smutny i bezradny. To następny będzie dobry. Nie wierzysz? A co ty masz do gadania? Bierz życie w swoje ręce, jedno masz, tyleś wart ile z siebie dasz. To czyjeś słowa… Nie pamiętam, ale nie to tu istotne. I kurde zwaliłem fajną puentę.
Skrzat zagasił ognisko. Spakował się i wyruszył w stronę lasu. Z wielką nadzieją, że jutro człowiek się pojawi. Aby reszta tego wieczoru była chodź trochę przyjemniejsza zostawia Wam tą piosenkę. Dobranoc! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz