Czy proszę o zbyt wiele, zbyt wiele wymagam?
Czegoś chce- to proszę, nie mogę- to błagam
To jest ma modlitwa, modlitwa do Ciebie
Nie wiem gdzie mam szukać, zacznę od samego siebie
Ma życiowa walka toczy się właśnie tu
Tysiące myśli zmienione na kilka słów
Wypowiadam je po cichu by nikt nie usłyszał
Tylko kilka osób czyta w moich nagich myślach
A tak naprawdę jestem sam, mam tylko siebie
Wokoło ludzi więcej niż gwiazd jest na niebie
Tak jak gwiazdy od Ziemi dzieli długa droga
Tak daleki człowiek człowiekowi, nie wspominając Boga
Niezależnie od tego jak się do Niego zwracasz
Czy modlisz się do Jezusa, Buddy czy Allaha
Czasem się boję, wątpię lub zawracam
Nie chcę wiedzieć co jutrzejszy dzień da Nam
Pragnę jednego, nie masz o tym pojęcia
Coś we mnie umiera gdy patrzę na te zdjęcia
Te kartki to zła obrazy, nienawiść, cierpienie
Czy naprawdę umarło już sumienie?
Tak ciężko się zbliżyć, tak łatwo jest ranić
Łatwo stawiać się wysoko, a innych mieć za nic
Zaczynając osądzać, tak trudno jest zacząć od siebie
A kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamieniem
Kamienie jak dusza- ciężkie- nie do podniesienia
Mówiąc: „zmienię”, ale człowiek tak szybko się nie zmienia
Postaw przed sobą grupę źle czyniących osób
Za Chiny nie przyznasz się do podzielenia z nimi losu
Jeżeli każdy ma się za tego dobrego
To ja się pytam „Skąd tu tyle złego?”
Zastanowię się nad sobą zanim pójdę spać
A po długiej, bezradnej nocy- wstanie znów ten sam świat.
wert
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz