Oj dawno nie było skrzata. Ale czy to jakiś problem? Jego życie powolutku przesuwa się do przodu i odwiedzają go kolejni goście. Jest luty więc okolice i sam las są pokryte grubą warstwą białego puchu. Z daleka widać tylko unoszący się dym z chatki skrzata, który oczekiwał już na przybysza z miasta. Niestety nie mógł odbywać rozmów na polanie w takim mrozie, więc zapraszał wszystkich do siebie. Nawet jego przyjaciel, stare drzewo, nie był poszkodowany. Mały spryciarz znał leśne czary i potrafił przenieść duże drzewo do małego domowego kwiatka. I nie pytajcie jak. Swoją drogą potężny, niski głos wydobywający się z roślinki wywoływał u właściciela domu uśmiech.
Rozległo się pukanie do drzwi. Skrzat otwierając je, wpuścił do chatki przybysza, jak i wiatr z dużą ilością śniegu.
- Usiądź proszę- powiedział do swojego gościa, wskazując mu krzesło przy kominku.
- Dziękuje- odparł człowiek i dodał- Mam pytanie, które z pewnością nie jest łatwe, chociaż brzmi niewinnie.
- Pytaj, po to tu jesteś.
- Co mam robić by być, może nie szczęśliwym, ale szczęśliwszym? By więcej spraw cieszyło, a zmartwień było mniej?
- Widzisz… - odpowiedział skrzat biorąc łyk gorącej herbaty.
Zacząć wypada od jakiejś definicji. Szczęście to chyba jakiś stan, w którym człowiek odczuwa zadowolenie, spełnienie, chęć do życia . Coś w tych rejonach uczuciowych. Oczywiście jak wiele wartości, tak i szczęście, jest czymś umownym. Szczęściem dla głodnego jest kromka chleba, dla bezdomnego- własny kąt, dla ucznia- dobre oceny, dla mnie-34 godzinny dzień by wyspać się chodź raz porządnie. Wszystko zależy od otoczenie i człowieka. Na to nie mamy dużego wpływu, ponieważ- nie mamy. A jeżeli ty masz… to dlaczego twoje skryte marzenia się jeszcze nie spełniły? Nie masz na to wpływu, co świadczy o tym, że pojęcie szczęścia nigdy nie jest takie samo.
Teraz rzućmy okiem na… dobra… wyobraźnia nie pozwala mi pozostawić obojętnie tego zwrotu. Rzucić okiem? „Panie profesorze rzuci pan okiem na mój konspekt?” „Ależ oczywiście”. I w tym momencie nauczyciel, jednym słowem, nakurwia swoim okiem w waszą wielogodzinną pracę, po czym dziękuje i oddając zakrwawioną pracę dodaje „Nie widzę tu błędów”. A ty bezradnie odpowiadasz tylko „To dziękuje i do zobaczenia jutro”.
Ale chciałem pisać o tym na co mamy wpływ. Gdy nasza definicja szczęścia jest jako tako uformowana, możemy zacząć szukać lub dążyć do niego. Tu szybko nasuwa mi się kolejne pytanie. Szczęście się osiąga, ale czy po przez szukanie go, czy dążenie do niego? Nie wiem czy rozwodzić się nad tym. Szukanie wiązałoby się z jakimś miejscem lub pewnym celem, oczywiście ukrytym. A przecież tak nie jest. Jakoś dziwnie pomyślałem o miłości takiej przypadkowej. Może nazwę to tak: wpływ losu na spotkanie się dwojga ludzi. Ale gdyby tak się stało, czy to jest znalezienie szczęścia i zostawienie tego? Ano nie. Do tego uczucia, pomimo zbiegu okoliczności , potrzeba dążenia do celu, którym jest szczęście w miłości. Więc już coś wiemy. Szczęścia nie tyle się szuka, co do niego dąży.
„Panie premierze jak dążyć?” zapyta społeczeństwo. Premierem to ja nie jestem i dobrze, bo ten to sobie już nagrabił u młodych. Powiem jak pieprzony psycholog „dążyć należy wytrwale”. Czy komuś to coś mówi? Zacytuje dobre słowa Pelsona „Cel w życiu ogranicza, więc go nie mam”. Jeżeli szczęście staje się tym do czego tak bardzo nam śpieszno, klapki na oczach przysłonią poboczne drogi. Nie wierzysz? Jeżeli jest się bardzo spragnionym, to nie myśli się o jedzeniu i odwrotnie. Nieokreślony ciel jest czymś ważnym, bo jest po prostu elastyczny. Gdy odnajdziesz drugą połówkę do celu dodasz wspólne chwile, a gdy zdasz dobrze maturę, dodasz dobre studia. Mając jeden kierunek zaniedbasz sto innych- z pewnością lepszych. Często życie bez planu to najlepszy plan.
Szybka myśl przechodzi przez głowę i cała teoria leży w gruzach. A jeżeli osiągnięcie szczęścia to taka utopia? Przecież po dotarci do celu nastąpi przyzwyczajenie się do tego stanu. A granica zadowolenia oddali się dwa razy dalej i będzie trzy razy trudniejsza do osiągnięcia. Wszystko co idealne z czasem się sypie. Więc logicznie podchodząc do sprawy-nie ma rzeczy idealnych. A szczęście to coś idealnego dla nas. Pieprzony rozum posiadający inteligencję. Czasem łatwiej było by być zwierzakiem, który myśli jedynie o jedzeniu i przedłużaniu gatunku. Nie rozumiem jak kobiety mogą mężczyzn do zwierząt przyrównywać…
Nie ma szczęścia? No tak… wynika. Ale, ale, ale… Zanim nazwiesz mnie kretynem i pomyślisz co ona pier… i tak to już jest w twojej głowie, więc powiem tak. MAŁE SZCZĘŚCIA. To jest dobry wytwór mojej myśli. Bo tego idealnego szczęścia nie osiągniemy, ponieważ jest ono idealne.
Czym są małe szczęścia?* Do czego prowadzą? Zachowam się jak poważny poeta epoki romantyzmu. Pozostawię to czytelnikowi. Odpowiedz sobie sam/a. Odpowiedź jest w TOBIE, a szczęście jest dla CIEBIE.
*Kawałki szczęścia zbierane latam, które nazywamy chwilami, wspomnieniami. Nie ich ilość, a jakość będzie dodawana do twojego celu. Marek Grechuta się nie mylił „Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy”. Przed tobą jest to czego pragniesz, za plecami niezmienna już przeszłość. Oklepane, ale otwórz oczy.
Teraz milknę… bo piszę o czymś o czym pojęcia nie mam. Wyglądam na szczęśliwego? To znaczy, że dobrze to gram… .
- Jeżeli coś w tak dużym stopniu zależy od ciebie nikt inny cie nie wyręczy. Może pomóc w małym stopni , tak jak to robie ja.- odparł skrzat do człowieka.
- Czyli nie pomożesz mi? – zapytał smutnie gość.
- Potrzebujesz pomocy w dotarci do celu? Mogę sprawić by twoi bliscy byli zawsze przy tobie, bo to jest moim szczęściem i marzeniem.
- Chodzi ci o to, że radzić muszę sobie sam?- zapytał po raz kolejny człowiek.
- Tak mój drogi.
- Chyba rozumiem, ale mam jeszcze jedno pytanie. Potrafisz tak wiele, więc dlaczego nie sprawisz by twoi bliscy byli zawsze przy tobie?
- Oszukując w walce o szczęście, oszukujesz sam siebie- odparł skrzat po czym odprowadził go do drzwi i pożegnał.
Złowrogi wiatr hulający za oknami, szumiał okropię. Dało się słyszeć, że coś woła. „Nieee osiągnieeesz szczęściaaa…”. „JESZCZE ZAOBACZYMY”- rozniósł się po całym lesie pewny głos człowieka wracającego do miasta, a po tych słowach wiatr ucichł.
A to wszystko dla Pauliny. Z małym dzięki i z wielkim uwierz. J Wiele do szczęścia nie potrzeba. ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz