Polska wiosna. Po rynku przechadzają się ludzie, ciesząc się piękną pogodą. Mamy XX wiek.
* Pani Kasia, czyli sześćdziesięcioletnia aktorka z pobliskiego teatru.
- Pan Arkadiusz- biznesmen. Poważny, ale potrafiący dostosować się do otoczenia.
- Witam.
* Dlaczego nie odpowiadasz dzień dobry? Chcesz być oryginalny?
- Zauważ, że jestem. A mój dzień może wcale nie jest dobry.
* To jest, czy nie jest?
- Nie dzień dobry.
* Teraz to dzień dobry mi mówisz? Wpół rozmowy?
- Nie dzień dobry tylko zły dzień.
* Nie wiem czego Cie tam uczyli na tych studiach, ale takiego zwrotu się nie używa.
- Ja mam zły dzień.
* To czemu mówisz dzień dobry?
- Powiedziałem witam.
* Ale witam nie oznacza złego dnia.
- Nie wytrzymam…
* Trzymaj, trzymaj, bo kto będzie się ze mną witał?
- Mówisz witał, a na przywitanie mówi się witam.
* Eeee… zbieżność literek. Powiedz mi czy brany to, to samo co przybrany?
- Nie, nie widzę podobieństwa.
* Jak to nie? Mówisz Jestem branym burżujem, czy jestem przybranym burżujem?
- Ja cię proszę. Nikt mnie nie bierze, ale i nie jestem przybrany.
* Dwa wykluczenia… Ha… Chciałbyś by ktoś Cie brał co?
- NO WIESZ!
* Brał za bogatego kupca!
- Czasami czuje, że nie potrafimy się dogadać...
* Ja tam tak nie czuje. Ooo… Patrz! Idzie Włodzimierz. Dzieeń doobry!
- Witaj Włodku.

Hahaha xD
OdpowiedzUsuńDooobre :D