wtorek, 26 czerwca 2012

Własne szczyty formy...


Stąpając ulicami miasta, w którym beton przytłacza
W świecie przez codzienność szarym
Tu, gdzie brakowało wiary
Szedł on-chudy i marny- z ambicjami siłacza.

Bardzo niszczyły go fakty oraz zasmucali ludzie
W świecie przez pozory powstałym
Tu, gdzie źle słabym i mały
Żył on- także smutny-ciągle pełny złudzeń.

Nie bał się mówić tylko nie miał go kto słuchać
W świecie przez prostotę odbieranym
Tu, gdzie poezja czymś zapomnianym
Taki on-nie znany- pukał w zamknięte bramy.

I czuł, że jest ponad tym wszystkim chodź trochę
W świecie przez piękność stworzonym
Tu, gdzie chwały bija dzwony
Jest on-przegrany- ale walczy póki może.

4 komentarze:

  1. zajebi**e!! dobrze sie czyta i mysle ze wiele osob sie tak czuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny blog i zajebisty post
    Zapraszam http://z-ziemi-powstalem-wroce-do-ziemi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama piszesz te ,, poezje "??
    Ej.. no są po prostu z... biste!

    :)) Twój blog wgl. jest z...bisty ! ;)

    Kika z ssweart.blogspot.com

    + zostałam Twoim obserwatorem bo żal było by nie czytać Twoich notek! :)

    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń