środa, 25 lipca 2012

Czas coś zamknąć...



Pisał to siedząc tuż przy cieniu tamtych murów. 
Chciał znaleźć nadziei chodź kawałek. 
Nie wiedział, jak pozbyć się bólu 
I ukryć gdzieś tak wielką, tak błahą ranę. 

Czy te słowa obejrzą ten świat? 
Jeszcze tego nie wiedział, oby nie! 
Bo powodem jest znajomość wielu lat, 
A przyczyną czas- pozostały we mgle. 

Z niedowierzaniem, przychodziło mu słuchać, 
Patrzeć i myśleć, jak zmieniają się ludzie. 
Wczoraj dałbym za niego połowę swych lat. 
Dziś? Ubrania były by o połowę za duże. 

Gdyby chodziło o miłość, a tu chodzi o więcej. 
Gdyby w jakiś śmieszny, ale jednak realny sposób 
Modlitwa do Ciebie i złożone razem ręce… 
Oddałbym marzenia za przywrócenie tamtego losu. 

Powyższych wersów jest szesnaście, jak tych wiosen, 
Które kończę odliczać dziś i kładę się do snu. 
Dziękuje- chodź za tyle i proszę Cię Boże… 
Albo daj mi ICH na zawsze, albo wymaż mnie z ICH głów!



1 komentarz: