niedziela, 12 sierpnia 2012

Coś o starych początkach.


             
          
    Patrzyłem ostatnimi czasy z góry na to czym dla mnie stało się pisanie. Stawiałem to na poziomie hobby lecz teraz odbieram to jako własną- jeszcze pseudo-twórczość. Przypominam sobie totalne początki mojego pisania. Gdy teksty były ograniczone o to co wiedziałem lub usłyszałem. Pomijając fakt, że nie były one do końca kreatywne. Powiedzmy, że były ramowe. Jednak ciekawsze jest chyba to jak zaczynałem swoje „blogowanie”.

Jestem tu dziś pierwszy raz. Powód? Choroba i nuda. Wczoraj wróciłem z obozu narciarskiego i teraz to odchorowuje. No, ale pozytywem tego jest fakt założenia tego oto bloga. Póki co patrzę, jak to wszystko wygląda i stwierdzam, że może się w to wkręcę. Czas to pokaże :)

              A tak wyglądała moja pierwsza notka, którą wrzuciłem do internetu. Wszystko to było jeszcze na innym adresie. Dosłownie „inny adres”- tak nazywał się ten blog. Do tej pory nie mam talentu do tworzenia nazw. Zaczynałem od pisania totalnych bzdur… chodź może dalej to robię.

Słucham teraz nowej płyty Perfect’u pt „XXX” super sprawa… :D Pełen szacun! A wszystkim znana piosenka „Raz po Raz” (do usłyszenia w radiach) naprawdę magiczne brzmienie i genialny głębszy tekst. Nie jestem znawcą, ale naprawdę podoba mi się.

             Tak- minęło tyle czasu, a XXX leży na mojej półce i nie raz kręci się w odtwarzaczu. Co się rzuca w oczy? Emotikony w nadmiarze oraz oklepany, pełen kolokwializmów język. Nie umieszczam już więcej tekstów z czasów, z których to dziś nie jestem dumny. Jednak gdyby nie one może dziś bym nie pisał? Niewątpliwie była by to strata dla mnie. Nie dla osób, które to czytają. Chodź może trochę. W każdym razie wiem, że od    2011-01-08 21:38:04    minęło trochę czasu, a ja dalej piszę. Gdzie mój słomiany zapał? Tej dziedziny nie dotknął i nie dotknie. Po prostu to lubię! W podziękowaniu za komentarze, lajki i miłe słowo umieszczam jeden cały tekst z dawnych czasów. Wiem marna to nagroda i pewnie jeszcze marniejsza niż słowa: Doceniam każdy odzew związany z tym co pojawia się na tym blogu. Jedyne co mogę to… dziękuje. 


Indywidualizm XXI wieku. To jest coś!
Co sprawia, że co dzień mamy siły na szkołę, pracę itp.? Pytanie bardzo nieretoryczne. Kiedyś miałem tok myślenia skierowany w stronę rasta i reggae. I pogląd był dość dobry. Rano na słuchawkach EWR, śniadanie i do szkoły. Uśmiech na twarzy, głowa wysoko, że Panie Boże uważaj bo naku*wiam czołem po chmurach. Można tak długo i jeśli ktoś tak potrafi cały czas to ma u mnie szacun. Jednak się to nie sprawdziło do końca. Bo gdy pojawiają się kłopoty ciężko sobie wytłumaczyć, że będzie dobrze i w to uwierzyć. Nie pomaga muzyka, wyznanie, ocena sytuacji i przemyślane działania. A jednak coś sprawia, że niektóre dni są inne i potrafią naładować energię na kolejne tygodnie cierpień. Kiedyś usłyszałem, że życie to ciągłe niezadowolenia z przebłyskami zajebistych chwil. Prawda to czy nie?

Człowiek nie jest z zasady nieczułym zwierzęciem, ślepo podążającym do swego celu. Myślisz, że się mylę? Adolf Hitler w drodze do podbicia świata kierował się nienawiścią i chęcią władzy. Zaś Josef Fritzl, którego chyba historii nie musze streszczać, mógł się kierować popędem seksualnym i chęcią dominacji. Czyli jednak każdy odczuwa i nie umie kierować się czymś innym niż uczuciami. Naukowcy wyróżnili ok. 18 tys. cech. (te ciekawe lekcję PP..ah). Więc mamy już załatwioną sprawę indywidualności. Bo trzeba mieć niezłego pecha do posiadania identycznych cech co druga, całkiem odległą osoba. A jeśli tak jest to albo jesteś tak przeciętnym człowiekiem, albo już teraz leć do kiosku po Dużego Lotka! Tak naprawdę to jest główny temat dzisiejszego „innego poglądu”. Indywidualność jest jedną z najbardziej pożądanych cech XXI wieku. W tych czasach ciężko jest wykreować własne JA. Wpływ na naszą osobę mają: media, poglądy społeczeństwa, moda, chęć przynależności. Można by było chyba tak długo wymieniać, bo każdy wie co wpływa na to, że upodabnia się do innych. Jakie postacie z filmów i seriali, bo kto dziś czyta książki, robią największą furorę? Podam tylko dwa przykłady. Dr House i Hank Moody. Jak ktoś nie kojarzy.. wujek Google nie krzyczy i nie bije. Czy takie postacie nie są przykładem totalnej indywidualności? Kto oglądając House’a nie chciałby mieć jego ego? Właśnie to nam się podoba. I te skrajności: zajebistość i wielkie problemy z rozdarciem. To jest coś. Totalne oderwanie od socjalnej nudy. Ale to tylko bohaterzy hm.. fikcyjni. Wynika z tego tylko tyle, że ludzie często gardzą osobami o innych poglądach, ale z drugiej strony chcą się również jakoś odróżniać od innych. I ostatni fakt: nie jest łatwo się w tym utrzymać i… oglądnij Dr House i Californication, a zrozumiesz te słowa. „Pamiętamy tych wyróżniających się…”. Pytanie: Jara takie życie? Dobrej nocy indywidualne szaraki.

2 komentarze:

  1. Tekst o "indywidualności"- strzał w 10. Dodam tylko, że ludzie chcąc być oryginalni(czy też indywidualni) zrzynają już coś wykreowanego przez innych = hipokryzja

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się, że od dłuższego czasu czytam i obserwuje twojego bloga. I jakie wnioski: Człowieku! kojarzę Cię z reala i nigdy bym nie spodziewała się tego, że masz taki talent. A jednak- to jak układasz swe myśli w słowa jest mistrzostwem. A co najważniejsze- piszesz prawdę, nie owijasz w bawełnę. A ja to cenie.
    Co do samego tekstu o "starych początkach" muszę stwierdzić, iż twój tekst o indywidualizmie jest jak na początki bardzo dobry. Ja na twoim miejscu byłabym z tego niego dumna.
    Mam tylko jedną prośbę- nigdy, ale to nigdy nie przestawaj pisać.

    Peace!

    OdpowiedzUsuń