czwartek, 13 września 2012

Idiotz Everywhere!





Mój budzik dzwoni o piątej zero pięć
Potem udaję, że śpię, a o szóstej budzę się
Nie mam czasu by śniadanie wyglądało normalnie
Piję płatki, sypię mleko i nalewam szybko kawę
Patrzę za okno by dopasować się do pogody
Jednak z rana pizga- potem zalewają mnie poty
Nie chce jednak wiedzieć co stanie się zimą
Więc nie narzekam póki czasy ciepła nie miną
Dzisiaj jak na złość od rana pada ciągle deszcz
Muszę sweter założyć, żeby jakość drogę przejść
Ale jak mam sobie dać z tym wszystkim radę
Skoro brak na uszach mych ukochanych słuchawek
Bo przecież tyle kasy co za ćwierć sztuki
To za mało by kabelek się nie zdupił
Przez to całą drogę  w tym przepięknym pojeździe
Nie mam chwili by na chwile złapać powietrze
Ta za mną klepie już od dobrej pół godziny
Co mnie obchodzą jej przeklęte urodziny
Jeszcze jakby co nie było to później powiedzą
Że podsłuchuję, a do tego może śledzą
Czy przypadkiem nie mam co do nich złych intencji
Bo gorąco w autobusie więc otworzyłem kilka okiennic
„Zamknij okno ty beszczelny, egoistyczny smarkaczu
 Myślisz tylko o sobie, przecież będę chora od wiatru”
Dobrze proszę pani może przymknę to okno
Bo czterdzieści stopni to nie za gorąco
A gdy twardym będę trochę i pomogę wszystkim w busie
To tej babci do śmierci już nikt nie zamknie buzię
Ale przecież mogę przykład wziąść z tylnych rzędów
I nie mając słuchawek  słuchać na full bez skrępu
W końcu mówię: moje rano popsuły się nieodwracalnie
Są plusy- moje uszy odpoczną bynajmniej
Patrzę bo dziś jeszcze mało widziałem
Jak dwie małolaty dyskutują nad chamem
„Tak wiesz co?- mówi. On mnie zostawił.
Nie znajdę już miłości przecież tylko się mną bawił”
Potem myślę ja pierdolę miłości na świecie już nie ma
Szkoda tylko, że jak ją dotknę no to idę do więzienia
No bo co ja głupi wiem o tym bożym świecie
W ich wieku to ja byłem przecież zwykłym śmieciem
Nie prawo jazdy dziś jest oznaką dorosłości
Ale poziom cwaniactwa w autobusie do młodszych.
Siedzi taki cicho wyczekuje września
Potem jako drugoklasista krzyczy „kooty” jak wieśniak
Ale co mu panie zrobisz ma Iphone’a i Nike
A jedyne co ja mam to w kieszeni dwie bańki
Jestem gorszy, chodź mądrzejszy, jednak nic mi potym
Nie wiesz bracie, że dziś rządzą banknoty?
I tak myślę sobie gdzie w tym świecie są błędy
Coś nie wydaje mi się, że to czasy myślicieli
Bo siedzi ze mną jakaś nieznajoma pani, która
Nie kryjąc się czyta co piszę  w moich utworach
Szkoda tylko, że to wszystko jest ogromnym błędem
Powiedz przy mnie jeszcze „włanczam” to cie chyba kurwa jebne!

*Błędy w tekście są celowe!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz