środa, 3 października 2012

Dom Twój Daleki...




niech twe oczy sercem patrzą
niech cie prowadzą
tam gdzie księżyc woła- idź.
dojdziesz i otwórz właściwe
drzwi. na szlaku wytrwałych
musisz być małym. niech to
towarzyszy ci.

daleka ma droga.
tak daleko do domu.
komu o tym opowiem?
gdzie wszyscy? nie wiem.
przecież szliśmy razem.
razem niczym wszyscy.
może to oni mnie zostawili
albo ja tempo zmieniłem.
tylko chciałem…
nie dałem rady- biec.
za słaby byłem-
wolałem być niż mieć.
musiałem stanąć i pomyśleć.
to niszczy wszystkie
realności, przeszedłem
na stronę uwięzionej wolności.
a teraz sam
słucham, jak ptaki niosą
melodię piękną
doniosłą:

niech twe oczy sercem patrzą
niech cie prowadzą
tam gdzie księżyc woła- idź.
dojdziesz i otwórz właściwe
drzwi. na szlaku wytrwałych
musisz być małym. niech to
towarzyszy ci.

przysiadłem na kamieniu,
przyjrzałem się memu
cieniu. gwiazdy tak piękne
odbite w strumieniu,
a memu sercu lepiej-
jakby cieplej. bo znów
mam czas by patrzeć
na świat ze strony
zmartwień- tych własnych.
siedzę tu sam i patrzę,
jak piękno w blasku
pozbawione wrzasku
w ciszy po prostu- istnieje.
wiele bym dał by zostać
na stałe…
nigdy nie zostać samemu.
bo jaką radość daje dom
piękny, gdy pusty.
a głos wołania o pomoc
przerodzi się w głuchy
pomrok. póki co
słucham, jak ptaki niosą
melodię piękną
doniosłą:

niech twe oczy sercem patrzą
niech cie prowadzą
tam gdzie księżyc woła- idź.
dojdziesz i otwórz właściwe
drzwi. na szlaku wytrwałych
musisz być małym. niech to
towarzyszy ci.

zachwycając się widokiem-
widzę inną drogę.
może wrócić i tam
na wspomnieniach
budować świat?
i w tedy odpowiedź
przyniósł wiatr, niosący
liść ze strony, która
już za mną. ku przyszłej
drodze liść zawiało
to nie było za mało
by wstać i podziękować
za przystanek. Noc- lecz
nie pora spać. pora iść
póki daleki ranek. by o
brzasku  wysłuchać, jak
ptaki niosą
melodię piękną
doniosłą:

niech twe oczy sercem patrzą
niech cie prowadzą
tam gdzie księżyc woła- idź.
dojdziesz i otwórz właściwe
drzwi. na szlaku wytrwałych
musisz być małym. niech to
towarzyszy ci.

i składam kartkę
rozmowę kończąc.
wiem, że los srogi
a przede mną niełatwe
drogi. w swoim tempie
dalej rozglądając się
za pięknem i absurdem.
iść by z czasem dotrzeć
do drzwi. to do nich mam
klucze już od dawna.
nie mogę sprawdzić czy
dalej są w plecaku.
jeżeli poddam się drodze
co za drzwiami jest
nigdy się nie dowiem.
mówią ptaki, że prawdziwym
otworzą się drzwi
więc boję się wpływu
czasu na mój cel.


„bój się, jednak oczy
kieruj tam gdzie nie pada cień
bo jeśli nie widzisz cienia
to znaczy, że idziesz w stronę
słońca”


więc idę, wolno lecz śmiało
a za mną
słyszę, jak ptaki niosą
melodię piękną
doniosłą:

niech twe oczy sercem patrzą
niech cie prowadzą
tam gdzie księżyc woła- idź.
dojdziesz i otwórz właściwe
drzwi. na szlaku wytrwałych
musisz być małym. niech to
towarzyszy ci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz