piątek, 2 listopada 2012

Zima nietzsche’go nie widziała!



Ciepła kawa przed zimną częścią dnia. Wyrwana karta z zeszytu i prawie odpowiednie miejsce do pisania. Prawie- moje zajął jakiś chłopka, który też próbuje coś napisać.  On chyba zwątpił w to co tworzy, a jak właśnie kończę to zdanie. Zjadłem już wszystkie hamburgery- są za półdarmo. Co z tego, że niedobre?
                Za oknami jesienny śnieg, choć  do świąt dalej niż do powrotu pierwszych szkolnych dni. Teraz widzę, że jako maturzysta  straciłem już dwa miesiące na robieniu „Niczego”. Taki problem Lema- robienie nicości lub może niczego, ale jego nazwisko zapisuje się inaczej.  Jeden JA wyrwany ze świata, postawiony na jego szczycie… To mi będzie dane nim władać. Tak twierdził Nietzsche, ja nie twierdze niczegonietzsche’go takiego!
                Pytam  siebie: po co ja odliczam od 3 przez 2 do 1? Bez sensu. A kto tu wyznacza sens? Przyroda czy klimat? Póki co mamy śnieg, a na święta będziemy smażyć się na plażach przy choinkach.  Ja się pytam gdzie są wybawcy świata? Gdzie są ekolodzy? Zieloni? Zieloni to oni są w sprawach ekologii.
                Już jestem spóźniony… Bez sensu bo dalej piszę. Coś jednak ma sens, widzę że pisze nas tu trzech. To powoli ma sens… Czy ja wyglądam tak, jak oni, gdy piszę? Oby nie!
                Koniec- czas wyruszyć w stronę Narnii. Nie ma tu szafy, nie ma magii, nie ma zamków i stworów. A kto obiecywał Ci bajkową krainę? Bez sensu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz