Władca Pierścieni powrócił niczym feniks z popiołów, jednak okazało się, że nie będzie to już ta sama historia. Koncepcja kontynuacji tej trylogii była by nietrafiona, gdyż historia powieści kończyła się pokonaniem sił mroku, a tak też stało się w części ostatniej filmu, czyli w Powrocie Króla.
Nie było mowy o dopisaniu kolejnych części, gdyż odbiór takiego filmu z pewnością byłby kiepski. Wykorzystano to co już stworzono, czyli historię Bilba Bagginsa. Hobbit, czyli tam i z powrotem opowiada o wyprawie podjętej przez kompanię Thorina do okupowanej przez smoka Smauga Samotnej Góry w celu zabicia go i odzyskania dawnej siedziby krasnoludów. Po drodze, w jaskini Golluma, Bilbo Baggins znajduje Jedyny Pierścień. Nie wiele by stworzyć film na tej podstawie. Pieniądze się pewnie panu reżyserowi nie zgadzały i postanowił mimo wszystko wykrzesać z tej niedługiej historii kolejny film. Może i jest to prawdą, jednak dzięki temu dostaliśmy kolejną porcję przygód, których nikt by się nie spodziewał, gdyż historia Froda i jego przyjaciół dobiegła końca. Jeżeli choć trochę interesowała kogoś historia opowiedziana w trylogii myślę, że ucieszył się na kolejną dawkę przygód. To, jak wspomnienie o dzieciństwie, które było piękne, ale niemożliwy jest powrót do niego. A tu proszę...
Dzisiejsze kinematografia rządzi się innymi prawami. Władca Pierścieni i Hobbit nie wpisują się w te prawa, gdyż są umieszczone w świecie fantasy, który ma prosty podział- na dobro i zło. Jeżeli zostaje nam przedstawiona, jakaś osoba zaraz jesteśmy w stanie ustawić ją po którejś ze stron. Dziś wolimy niepewność i złożonych bohaterów, którzy są rozdarci pomiędzy wartościami. Nie przemawia do nas walka odwiecznych wrogów, czyli dobra i zła. Szerzenie takich wartości jak: honor, męstwo, przyjaźń i odwaga to coś oklepanego. Wszystko to maiły w sobie filmy Petera Jacksona. I jeżeli tak są stworzone postaci,a my stawiamy temu minus to chyba nie mamy pojęcia o wartościach, które miały płynąć z tego dzieła. Zastanawiając się jednak dogłębnie... przecież główny bohater, którym jest Frodo, to czysty przykład rozdarcia, które niósł za sobą ciężar psychiczny pierścienia. Seria tych czterech-jak do tej pory- filmów to świat bajkowej przygody, w której widzimy odwieczną walkę, prawdziwy honor, przyjaźń oraz wspólną drogę pokonywaną przez grupę bohaterów. Ktoś powie, że czysty szablon. A może to na jej podstawie powstał ten szablon?
Oczywiście w Hobbicie, nie dość, że dodano komercyjny i źle brzmiący dopisek tytułowy (Niezwykła podróż) to jeszcze zmyślono więcej niż połowę fabuły. Napchano także masę efektów specjalnych co podobno tam nie pasuje i niszczy całą radość oglądania. O ile w Gwiezdnych Wojnach, przepaść pomiędzy wyglądem pierwszych trzech części, a trzema kolejnymi jest ogromna i wręcz psuje to całe spojrzenie na świat tam wykreowany, tak w pomiędzy Władcą pierścieni, a Hobbitem nie mija wiele czasu i technika filmowa, jak i bohaterowie są całkiem podobni (oczywiście z uwzględnieniem różnicy czasu). Dobrze, że Hobbit powstaje teraz, a nie za dziesięć lat gdy twórcy postanowiliby wrzucić historię Thorina do czasów-przykładowo- współczesnych.
Film podobno zapowiada wspaniałą przygodę po czym staje się monotonny. Gdy byłem na tym filmie w kinie poczułem, że przeżyłem ciekawą lecz nie fenomenalną podróż. Dostałem ją jednak w wersji 1/3 więc nie ma się co dziwić. Prawdą jest to, że tytułowy Bilbo i jego przygoda nie jest wątkiem głównym, gdyż więcej jest historii krasnoludów i próby odzyskania własnego domu. Jednak jeżeli wzorować się choć trochę na powieści to tak właśnie było. Odczekałem trochę czasu i zakupiłem DVD z tym filmem. Dlaczego na małym ekranie ten film wydał mi się lepszy? Może dlatego, że jako fan mogłem w spokoju przedostać się w świat Śródziemia i po raz kolejny przeżyć przygodę, inną i jeszcze mi nie znaną. Dostałem porcję odwagi, poświęcenia, upartości oraz bajkowych momentów , które zawarte były w przepięknych pieśniach. Nie było wychodzenia do ubikacji, smrodu popcorn'u oraz ciszy podczas bardziej wyrafinowanych żartów. Na początku filmu Gandalf wypowiada ważne słowa, które pewnie umknęły osobą, które już ten film widziały:
Dobra historia zasługuje na ubarwienie.
Jeżeli ktoś mówi, że to już nie to co kiedyś-brak w tym pasji... zapraszam:
Mówiłem, że film ten zyskuje swoja chałę tylko w zaciszu, jako prywatna forma przygody. Miałem też powrócić do Star Wars oraz premier Władcy Pierścieni. Jest rzecz, która bardzo mnie cieszy. Jako osoba, która nie załapała się na wielkie wyczekiwanie na części kolejne, ani filmów Georgea Lucasa, ani Petera Jacksona, mam możliwość zrobienia tego teraz. Przede mną rok wyczekiwania na część drugą Hobbita, która bedzie miała tytuł Pustkowie Smauga , oraz dwa lata do premiery Tam i z powrotem. Oby tylko ostatnie część nie okazała się powrotem z miejsca (Samotnej Góry), do którego Bilbo, Gandalf i trzynastu krasnoludów maszerowało przez dwa pierwsze filmy. Teraz więc i ja, za parę lat powiem: pamiętam, jak czekałem na premierę i brałem w tym wszystkim udział od początku.
Zostaw komentarz lub Like na FB jeżeli tu dotarłeś/aś. To bardzo motywuje. Dzięki ;)











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz