czwartek, 6 czerwca 2013

[Daily Lament 6-06] Ładujemy gównotron?



Pomyślałem sobie dziś, że dawno nie pisałem nic z cyklu: daily lament. Czyżbym przestał się denerwować i nie ma już na co narzekać? Nie byłbym Polaczkiem, gdyby tak się stało. Kurwa, mam to we krwi, jak małolaty marihuane, którą sobie wstrzykują- zgadnijcie czym? Strzykawkami.  Widzicie, że wystarczy dobre zdanie by się wkurzyć. Ale nie będę tu robił za wyzwalacza konopi.

Świat, jak istniał tak istnieje i szlag mnie trafia bo bez niego, nie byłoby tego gówna we wszechświecie, którego chcąc nie chcąc jesteśmy producentami.  Ludzie są, jak taki jeden wielki gównotron wysyłający w przestrzeń... no sami wiecie co. Ale zawsze jest ta jasna strona- dzięki ludziom mam o czym pisać. Jasna strona gówna- jestem w dupie z porównaniami.

I zapyta ktoś, jak z poziomu wierszopisarza można upaść do tak niskopoziomowego pisania? Tylko, czy to co teraz bazgram jest słabe? Nie porównam się nigdy do wielkich pisarzy bo po co się porównywać do pijaków i dupcyngierów. Wiecie ile taki Adam M. musiał mieć panienek, a ile musiał pić by widzieć człowieka z dziurą w głowie, jadącego na kibitce? Cieszą mnie dwa fakty: 1. Ukończyłem szkołę imienia AM, 2. Pamiętam tematykę "Dziadów". Przyda mi się to tak bardzo, jak grubemu karnet  na dwa tygodnie do siłowni. I powie ktoś, że grubemu potrzeba siłowni... On nie chce jednak tam iść, a ja nie chce pamiętać o tym, że AM spieprzył- bo powstanie- i pisał ku pokrzepieniu serc, gdy nasi umierali walcząc. Kwestia sporna prawda? Walczyć można słowem- się rozumie! Ale żaden Niemiec nie został zastrzelony z czasownika.

Wszystko świadczy o tym, że Polacy narzekali już od wieków. A dobrze wiemy, że jesteśmy bardzo pamiętliwym narodem. Kurewskie sosny!

Zejdźmy z naszego pięknego narodu. Wstydzić się nie musimy- póki nas nie pytają.

Matura już za mną. Uważam, że samo oczekiwanie na nią jest gorsze niż jej zaliczanie. Przeczytałem streszczenie "Przedwiośnia" i nawet umiejscowiłem fragment. Co na to egzaminator? A umiejscowił, ale dam mu za to zero punktów na zachętę. Pełna ściema. I nie ma się na co wściekać. Pierwsze słowa po maturze rozszerzonej z matematyki?

"#YOLO- widzimy się już za chwilę w McDonald's, ale co ważne- po której stronie lady?"

Pójdę sobie kurwa na studia tylko po to by odwlec bezrobocie. Dzięki panie premierze, że nie muszę się o nic martwić. #YOLO

I tak mija dzień, w którym próbuję nie zwariować. Ale otwieram FB i widzę... a chuj! Co widzę  to wszyscy dobrze wiedzą. Z postami na FB, z których się wszyscy śmieją jest, jak z pornolami- nikt nie ogląda, a wszyscy znają Łysego z Brazzers.  

Żeby nie było, że ja się tak czepiam innych, a sam jestem bez winy. Gdybyś teraz zacytował: kto jest bez winy niechaj pierwszy... to ilość rzuconych kamieni spowodowałaby, że by cię ukamienowano. Ja kamieni nie podnoszę bo przykładowo: jestem po maturze, mam prawie wolne całe 24h dziennie, a z dobrym znajomym nie mogę się zgadać. Co mnie w tym wkurwia? Spotkałem się z nim w Częstochowie na pielgrzymce maturzystów. Kurwa typ mieszka dziesięć kilometrów ode mnie, ale nie... i moja w tym wina.


Więc co by nie mówić sam mam udział w ładowani gównotronu. Dobrze, że widzę belkę w swoim oku... bo w oczach świata już od dawna prowadzona jest masowa wycinka. I tak sobie Polak ponarzeka to mu nawet lepiej prawda? 

I trochę dobrej muzyki by się nie denerwować:





Zostaw komentarz lub Like na FB jeżeli tu dotarłeś/aś. To bardzo motywuje. Dzięki ;)

2 komentarze:

  1. Umiesz rozbawić(+). Muzyki nie przesłucham teraz, bo mi leci "Wspomnienie" Niemena, a nie chcę się rozstrajać. Ale obiecuję wysłuchać jej jeszcze przed następnym czwartkiem.
    Nie musisz się tak dołować światem. Wypnij się na niego tak, jak on wypina się na Ciebie. W sumie, co się liczy? Mimo bezrobocia i tak podejmiesz jakąś pracę. "Dla chcącego nic trudnego"... A znajomy, jeśli dobry, to nie ucieknie Ci. Daj mu od siebie odpocząć :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Misja: odsłuchanie piosenek zakończona sukcesem

    OdpowiedzUsuń