czwartek, 4 lipca 2013

Może jeszcze zdążę...




Czuje się zamknięty, choć zarys niewidoczny.
Zamknięty w sześcianie ogromnym,  mrocznym.
Mówiłem sobie kiedyś, że wolny ze mnie człowiek
Teraz widzę swe więzienie, widzę cele w mojej głowie.
Póki jednak mam okienko, które może być urazem
To przez nie widzę prawdę lub może przez przypadek.

Co mi po tym, że prawo da mi wolność-
Na jeden przywilej, zakazów spada sto ton.
Nie jestem buntownikiem, co mi po Korwinie
Skoro czy z nim, czy bez niego- Naród nie wyginie.
Tak jak świat miał Reggae i znanego Marley'a
My mamy Palikota, tajne skrzydło premiera.
Jestem już dorosły powinienem trzymać poziom,
Ale nie ma powagi w świecie, w którym błaźni rządzą.
Nie czuje się źle, jednak niedobrze mi strasznie-
To, jak zasypianie z polityką i budzenie się z kacem.
I mimo szczerych chęci zmian w tym państwie-
Pamiętam dobrze o przysłowiu: z kim przystajesz.
Nie lepiej jest też z nami- młodzież musi rządzić?
Dajcie władzę hipsterom- każą projekt swój sporządzić.
Potem zrobią temu zdjęcie i nałożą dobre filtry-
Politycy wolą  wódkę oni kawę z mocnej trzciny
Nie chcę śmiać się Boże lub kogokolwiek osądzać.
Może ja już jestem chory i za światem nie nadążam?
Nie mam siły lecz też jestem w tej pułapce
Publikuję w Internecie i  robię szybką wstawkę.
Miotam się, jak dziecko po pustym szpitalu
Lecz dlaczego, szpital nosi  nazwę mego kraju.
Gdyby tego było mało błąkam się po psychiatrycznym
I wiem, że bez ludzi stałby się on zwykłym.

To jest moje miejsce, bo kocham to miejsce
Oj jak trudno przyjdzie wyznać mi to szczerze.
Lecz kocham ten kraj i tych, którzy za wolność
Kiedyś oddaliby życie, dziś się patrzeć  boją.
Bo im dłużej żyję tutaj i widzę, jak wszystko upada
Mam ochotę uciec pod wymówką- praca.
I Boże proszę spraw bym mógł Tu zostać
Bo kocham Polskę , a Polaków może jeszcze zdołam.






1 komentarz: