sobota, 15 października 2011

W plecaku myśli: Przyjaźń.

   Skrzata dziś nie obudziło poranne słońce. Spał on jeszcze kilka godzin, ponieważ był zmęczony po całonocnym powrocie do domu. Dzień wcześniej wybrał się w odwiedziny do swojego przyjaciela, gdyż po jego ostatniej wizycie nie mógł być dłużny. A także chciał go odwiedzić.  Skrzat po mimo dłuższego snu nie spóźnił się na spotkanie, które odbywał na polanie, pod wielkim dębem. Rozpalił ognisko i czekał na gościa z miasta, który się spóźniał. Skrzat pogawędził z drzewem i nawet nie spostrzegł się jak szybko minął czas oczekiwania na miastowego.
-  Witaj- odparł skrzat podnosząc głowę.- z czym przychodzisz?
- Opowiedz mi proszę o przyjaźni.- odparł człowiek bezradnie.
Skrzat nie wiedział co sprawia, że jego gość był zdołowany. Znał się na tym co robi, więc zaczął…

    Zacząć wypada od tego czym jest przyjaźń. Nigdy nie byłem za sztywnymi regułkami danych słów. Może dla tego, że nie lubię tego co jest z góry ustalone, albo po prostu ni h*ja  nie chce mi się tego uczyć. Także przyjaźń to z pewnością wzajemny stosunek dwóch osób. Nie ten stosunek zboczeńcu! To trochę jak miłość. Gorsze jest w tym to, że tego uczucia nigdy fizycznie nie potwierdzisz. Dlatego przyjaźń między różnymi płciami jest tak ciężka. Niby istnieje, ale jednak często słyszymy, że tak naprawdę nie ma przyjaźni męsko-damskiej. Coś w tym jest i czegoś w tym nie ma. Przyjaźń się nie zaczyna i nie kończy, jeżeli jest prawdziwa. Pamiętasz od kiedy z kimś jesteś na stosunkach ponad koleżeńskich? Bratnią dusze odkrywasz w kimś po czasie i zamiast mówić kumpel mówisz przyjaciel. Ewentualnie „E ty!”.
    W mojej małej opinii przyjaciół powinno się umieć policzyć na palcach jednej ręki. Ostatecznie można przymknąć oko i dołożyć jeszcze 6 palców z drugiej ręki. Tu liczy się jakość. Po szkole, pracy, gdy pojawiają się problemy, odzywasz się do pewnych osób. Nie na darmo ktoś kiedyś powiedział, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Bo przy właśnie tej przysłowiowej biedzie, pozostanie niewiele znajomych. Jeżeli ty jesteś przez kogoś uważany/a za więcej niż znajomego, to pamiętaj… Wiem, że nikt nie lubi kartkówek, co dopiero niezapowiedzianych. A przyjaźń prędzej czy później zrobi nam, nawet nie test, a sprawdzian i do tego w najmniej oczekiwanym momencie. I tu nie będzie nieprzygotowania lub  klasowego bulwersu na lekcji.
    Przyjaźnie są różne. Ja mogę jedynie napisać o swojej. Myślę, że dość nietypowej. Bo na jej podstawie śmiem twierdzić, że przyjaciel nie może się znudzić, z biegiem czasu niczego nie może ubywać.  Usłyszałem kiedyś takie słowa: „Stary, gdybyś był dziewczyną to chyba bym z tobą chodził”. Myślę, że to jedne z tych, które na zawsze zapadną mi w pamięci.  Pomimo, że nie pamiętam co jadłem godzinę temu na kolację. I weź tu potem z taką pamięcią, przynoś dobre oceny ze sprawdzianów, albo pamiętaj datę 5 rocznicy ślubu swych rodziców. Pierwsze to jeszcze ok. Ale po co komu piąta?  Poważnie… „Uczucia”, które towarzyszy bliskiej znajomości, się nie wyznaje, po prostu wie się, że ono istnieje.
    Jeżeli masz bliską ci osobę, którą „kochasz”, ale jej nie całujesz, to wyłącz fb i marsz po telefon lub na gg (to jest ostateczność, która pomija spotkanie na żywo- zwiększam próg tolerancji komunikacyjnej, bo na dworze za przeproszeniem piiizga) i napisz jej, że cieszy cię jej obecność w twoim życiu. A potem zjedź jej, że się nie odzywa. Nie potrzeba wielu rad jak tworzyć te relacje. Przyjaźnie się różnią, ale nie różni się fakt, że każdy powinien mieć taką bliską osobę. Nie rezygnuj z ludzi, bo kiedyś oni zrezygnują z ciebie.

    Skrzat skończył mówić i już powili sięgał po swój plecak. Zanim jednak coś z niego wyszperał, zauważył, że człowiek, nie podziękował mu za rozmową, ale za to podążając już ścieżką w stronę miasta, trzymał przy uchu telefon. Uśmiechną się i wyciągnął z „plecaka myśli” karteczkę z napisem „PRZYJAŹŃ”, a następnie wrzucił ją do ognia. Zaraz po tym odezwał się ciężki i niski głos dębu
- Mój przyjacielu co ty robisz?- zapytało skrzata, drzewo ze zdziwieniem.- dlaczego spaliłeś tę kartkę?
Skrzat nic nie odpowiedziawszy, znów sięgnął do plecaka i wyszperał karteczkę. Rozłożył ją i trzymając w dwóch rękach odwrócił kawałek papieru napisem ku drzewu. Odpowiedź dębu była taka:
- Oj skrzacie skrzacie.
Stary dąb się uśmiechną, a skrzat pożegnawszy się, wyruszył w stronę wielkiego lasu. Wieczór był zimny, typowo jesienny. Gdy już nie było żywego ducha na polanie, a księżyc delikatnie oświetlał ziemię, wiatr przywiał słowa, które dochodziły z lasu… „Praawdziwaa przyjaźń. To było na karteeczcee. Doobranoc”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz