Skrzat już czekał, a że była jesień, zdążył pograbić liście dookoła wielkiego dębu, z którym uciął miłą pogawędkę. Nagle dostrzegł, że ktoś idzie. Idzie, a raczej truchta. Odłożył szybko grabie, ale nigdzie nie mógł znaleźć swojego „plecaka myśli”.
- Przyjacielu miałem ze sobą dziś plecak, gdy tu przyszedłem? Czy już się starzeje?- zapytał skrzat patrząc w kierunku drzewa.
- Skrzacie, żyjesz od wieków. Starzałeś to się chyba średniowieczu. A plecak miałeś, ale gdzie jest nie powiem.- odparł dąb z lekkim chichotem.
- Nie drocz się ze mną, gość już jest coraz bliżej. – Odparł lekko zdenerwowany skrzat.
- Nie powiem i już.
Ale po tych słowach wielki dąb jedną ze swych gałęzi, zaskakując przyjaciela, popchną go na dużą stertę liści . Ten wpadając tam prawie cały znikł z pola widzenia drzewa. Gdy już się wydostał z liści i siedział na środku kupki powiedział:
- No niech ci się w nocy tartak przyśni!!! Czemu to zrobi…- nagle przerwał bo poczuł coś pod swoimi czterema literami. Sięgnął ręką w głąb sterty, a tam PLECAK.
- Normalnie kiedyś ci coś zrobię przyjacielu. Masz szczęście, że mamy gościa. Proszę usiądź i powiedz co cię trapi.
- Witaj skrzacie. Poradź mi jak ja mam sobie z tym wszystkim dać radę. Ciągle biegam, nie mam na nic czasu, ledwie wstanę a już jestem spóźniony/a. Nawet teraz mam mało czasu- odparł człowiek po czym wziął głęboki wdech by odsapnąć.
- Oh wy ludzie. Ale nie jestem tu by grabić liście, więc…
Zacząć trzeba od tego, że pewnie jesteś teraz zmęczony/a i jednym z wysoko-lotnych marzeń jest…? Łóżko? Oj tak spać się chce, ale przecież trzeba siedzieć do nocy i uczyć się, pracować. Ta jasne… Siedzieć na komie, TV i robić wielkie nic. Pisze to chyba po to by i siebie zmusić do wybrania się w kierunku poduchy i tam zamknąć oczy. Zanurzyć się w krainie wiecznej senności, pełnej wyobraźni i KOSZMARÓW! Dobrze, że mamy tarcze ochronną przed nocnymi potworami, a mianowicie kołdrę. Dziecinne, ale do tej pory tylko pod nią czujemy się bezpiecznie. Wszystko sprowadza się do tego, że jest ciężko nam odpoczywać, znaleźć chwili dla siebie. Takiej chwili nic nie robienia. Wiadomo każdy odpoczywa inaczej, ale czy mamy czas by po prostu położyć się na kanapie, łóżku włączyć ulubiony krążek i słuchając go po prostu odpoczywać?
Latamy od autobusu do szkoły, od szkoły do domu, od domu do pracy, a potem jeszcze raz to powtarzamy bo to lubimy. Wymieniał bym więcej miejsc, w które można „ganiać”, ale zbytnio nie wiem jak tam wstawiać przecinki. Ortografia itp. <3. Biegnąc, nigdy nie zobaczymy powolnego piękna. Piękna, które nas otacza. Gdy biegniemy mamy tylko przed oczami cel tego biegu. Idąc do celu, idąc powoli możemy się rozglądać. Jedynie mężczyźni burzą tą teorię, ponieważ ci rozglądają się nawet gdy biegną za zabicie. Nie muszę tłumaczyć za kim? Jednak zimne pory roku zmniejszają ich aktywność. Mamy jesień, piękną, polską jesień. Mokro, zimno, prawie zima. Polak potrafi narzekać na wszystko. A przecież te dni, w których słońce oświetla usychające liście, które niczym leśny motyl wznoszący się i opadający niewinnie podczas lekkich powiewów wiatru, wpierd*lają się w ziemię niczym trzy tony metalu spadającego z trzydziestego piętra… Ludzie, przecież tak nie można, w tym wszystkim jest piękno! A jak ciągle biegniesz przez życie to lepiej patrz do góry gdy przechodzisz obok trzydziestopiętrowych budynków. Nie wiem czy jeszcze ktoś to pamięta, ale pytałem czy kiedykolwiek „słyszałeś/aś” ciszę? Pewnie do tej pory się to nie udało co? Brak czasu? I tak jest właśnie z większością spraw. Ludzie lubią zmieniać znaczenia słów, bo od kiedy słowa: brak czasu oznaczają brak chęci? Chcemy dużo i chcemy nic nie robić. Coś się wyklucza. Mamy tak piękną porę roku. Człowieku chcesz się zakochać? Zakochać w taki sposób by ta miłość była wieczna i nigdy nie krzywdziła? Weź swoje MP3( Burżuje niech biorą IPhone’y itp.) odczekaj do godziny ósmej wieczorem i wyjdź na dwór. Załóż słuchawki na uszy i powolnym krokiem wybierz się w dowolną stronę na długi spacer po mniej ruchliwych okolicach. Urok jest w tych wieczorach, zimnych wieczorach. Powiedział bym, że jest w tym nawet magia. Zwolnisz, wyciszysz się, nabierzesz sił. Gwarantuje. Ale nie chodź po ciemnych i wąskich dróżkach bo potem będzie, że cie pobili, a łazić tam kazał ci skrzat.
Ostatnie co chce zrobić to trochę nas pochwalić. Patrzysz na zegarek jest 6 rano, pora wstawać. Oczy czerwone niczym świeżo starte buraczki, włosy każdy w swoją stronę świata, a kończyny niczym ciężary przyciągające z powrotem w kierunku łóżka. Za oknem ciemna dupa, zimno i nie daj jeszcze, że pada. 6 godzin snu, mocna kawa, słabe śniadanie, bo z braku sił nie chce się go robić. Potem w auto lub w autobus i do pracy/szkoły. I jakoś dajemy radę. A ci co to zaczynają dzień od 7.30 i na 8 muszą być w pracy/szkole to niech mi się lepiej nie pokazują! A z resztą, niech się pokazują i tak z rana nie widzę na oczy. Każdy ma przewalone na swój sposób. A jednak co dzień, a raczej DZIEŃ W DZIEŃ to robimy i jakoś idzie. Czasami jest nawet fajnie, bo w „życiu piękne są tylko chwile”. Więc chyba nie tak łatwo nas dobić. Strasznie marudzimy ile to do zrobienia, ale pewnie i TY miałeś/aś dziś coś ważnego do roboty, a i tak siedzisz na fb, na którym robisz sobie przerwę by przeczytać właśnie to.
Człowiek potrzebuje się wyszaleć, ale potrzebuje się także wyciszyć i w taki właśnie sposób nastawić się na kolejne dni. Takie małe katharsis. Ciągły bieg męczy, a równy i wolny krok po pewnym czasie pozwala dogonić biegnącego i pozostać w dobrej kondycji. Jeszcze nikt nie dał sobie rady bez odpoczynku, a on właśnie nie wymaga pieniędzy i wiele czasu, wymaga muzyki i powolnego przebierania nogami. A wersja dla leniwych to leżenie w ciemnym pokoju. Jeżeli zwolnisz, zobaczysz to czego nie widać. Myśl będą głębsze, a uśmiech szerszy…
Gdy skrzat skończył człowiek szybko wstał i powiedział:
- Dziękuje ci, ale muszę już lecieć, mam spotkanie.
- Leć leć. Ale nie pędź tak bo ścieżka nie jest tak równa. –westchną człowieczek w zielonym kubraczku.
- Do widzenia.
- Bywaj.
Gdy człowiek już odszedł dąb stwierdził:
- a co z kartką z plecaka?
- Co poradzisz, im się tak wszędzie śpieszy. – odrzekł smutny skrzat.
- Oj nie martw się przyjacielu, kiedyś oni wszystko zrozumieją.
- A czy nie będzie w tedy za późno?
A w tedy drzewo swą gałęzią uderzyło w „plecak myśli”, z którego wypadła jedna kartka. Skrzat podniósł ją i głośno przeczytał jej treść:
„ZWOLNIĆ CHOCIAŻ TROCHĘ TRZEBA
I WARTOŚCI SWYCH NIE ZMIENIAĆ
PIĘKNO ZBLIŻA DO NIEBA
MUSICIE JE DOCENIAĆ”
-Są to święte słowa mój przyjacielu. Pokrzepiłeś mnie. Zbieram się już do chatki bo zimno i ciemno. – odparł skrzat
- Szerokiej drogi i uważaj na siebie.- powiedział dąb.
- Dziękuje i dobranoc.
Skrzat po tych słowach zniknął w ciemnościach. Tego zimnego wieczoru w cichym lesie nie było słychać żadnych słów. Można było „usłyszeć” jedynie ciszę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz