poniedziałek, 4 lutego 2013

[1] z 2002 do 2013 z EG!


                Chyba czas opuścić swoje liryczne pierdoły i wrócić do tego co choć trochę przypomina słowa z XXI wieku. Czas na powrót felietonów.  Niedługo trwało szukanie tematu na dzisiejsze słowo do ludu. Potrzebujesz jakiegoś śmiesznego i zarazem dobrego tematu? Nie zastanawiając się długo otworzyłem znaną chyba wszystkim stronę PUDELEK.PL, a tam tematów co niemiara.

                Najbardziej spodobał mi się ostatnie wydarzenie, którym to była gala Miss Polonia 2012. Można się domyślić co mogło mi się w nich spodobać i z pewnością nie były to przerwy podczas transmisji.  Kobiety oczywiście piękne i mądre. Od pań, które chciałby pokoju dla całego świata do pań, które to szanują naszą matkę ziemie i używają kosmetyków ekologicznych- z tłuszczów zwierzęcych. Gala jak to gala... poświeciły tyłkami, potem gdzieś poszły, wróciły i jedna z nich wygrała. Nice, tyle wygrać! Ale by było ciekawie pojawiła się pewna pani, którą to znamy z epickiego hymnu z roku 2002- Edyta Górniak.  Jej fanem nie jestem i w sumie nie wiem kto jest.  Sprawa jest prosta. Pani Edyta zaśpiewała  tego wieczoru trzy piosenki. Jednia z nich była piosenka o jakże znanym tytule "Nothing Else Matters" Nirvany. I posypał się hejt wśród Polaków z duszami artystycznymi i z uszami potrafiącymi usłyszeć każdy fałsz niczym babcia Zapendowska. Ludzie wzburzyli się tak bardzo, jak ty gdy przeczytałeś, że napisałem Nirvana zamiast Metallica. Albo nawet nie zwróciłeś uwagi... W każdym razie utwór ten znalazł wczoraj z pewnością kilkanaście tysięcy nowych fanów, a rozgłos Pani "potrafię wszystko w taki sposób spierdolić, że jeszcze na tym zarobię" rośnie tak szybko, jak słupki zadłużenia naszego kraju.  I teraz pytanie: czy to polskie uszy są gwałceni przez śpiew Edyci, czy to właśnie ona rucha was w dupę biorąc na siebie tyle złych opinii.?

                Na potwierdzenie tego o  czym piszę przypomnę, że Górniakowa podczas wykonywania drugiej piosenka- i tu uwaga!- zapomniała tekstu, po czym zaraz dodała:

"Państwa reakcja wspaniale mnie rozproszyła, nie pamiętam teraz tekstu! Koniec świata, na żywo w telewizji! Spróbujmy jeszcze raz ."

                Powiedzieć by można, że każdemu się zdarza. Owszem to prawda, ale jakby ktoś dał ci 40 tys. polskich złotych przed nos i powiedział "jebniesz no głosem na gali i te parę groszy jest twoje" to byś nawet nauczył/a się piosenki Bayer Full po chińsku! Jak wiemy wpadki na wizji są bardzo głośno komentowane i pojawiają się dzień później w całej prasie i innym gównie. Przypadek? Sprawa się nakręca i biznes się lepi, jak dziwka do kasy. Kto by nie chciał czegoś zjebać i dostać za to pieniądze, które wystarczyły by na 13 333 dobre piwa?

                 Ja się żegnam i myślę, że 40 tys. to dla was za mało by robić z siebie idiotę. Jest jeden plus tej sprawy, a mianowicie wiemy już ile warta jest popularność naszej narodowej wieszczki... chyba. Jak dla mnie to mało, ale jakbyście kiedyś mieli 40 tys. to z chęcią się powygłupiam! Branoc!


1 komentarz: