Zegar tyka... Żaden maturzysta
nie chce już spoglądać na własną wyrocznie, którą stał się kalendarz. Przestano
nas straszyć w dużych jednostkach typu miesiąc. Teraz jest mowa o tygodniach, a alarm
desperacji włączy się, gdy odległość pomiędzy dniem obecnym, a pierwszym
wpisaniem swojego peselu do arkusza zmniejszy się na tyle by móc określić ją
mianem kilku dni.
Podczas wakacji
powiedziałeś/aś sobie, że od września trzeba wziąć się do roboty i poważnie
potraktować TEN rok szkolny. Potem przyszły kolejne słowa: mam jeszcze czas. Tak minęło kilka
miesięcy i przyszły święta Bożego Narodzenia. Do ferii zimowych zostało
niewiele więc padły słowa: teraz
będę miał dużo czasu na naukę. Pomiędzy
tym wszystkim mówiłeś/aś sobie coś o prezentacji maturalnej prawda? Czas sobie
spokojnie hulał, tak jak ty w tym czasie i naglę zrobiły się kolejne święta.
Pomijając wszystkie te grzeczności można stwierdzić, że limit lenistwa został
wyczerpany tak bardzo, że gdybym porównał je do masturbacji to przyjemności
dawno już z niej nie masz, a finalny seks przeraża cię tak bardzo, że z nerwów
nie zwracasz uwagi na ból i zadowalasz się dalej. Porównanie może słabe i można
powiedzieć, że problem ręką nie odjął bo ręka dalej pracuje.
Nie wiem czy warto pisać coś o
tym, że matura to bzdura. Polacy juz dawno wyczerpali źródło swojej niewiedzy,
którą ktoś pokazał publicznie. Kiedyś społeczeństwo było głupie, nikomu
to nie przeszkadzało i nikt tego nie sprawdzał bo wszyscy ciężko pracowali dla
wasala. Teraz każdy sobie wasalem, nikt rąk do ziemi nie włoży bo brudna, a
społeczeństwo dalej na tym samym poziomie co kiedyś. Sedno? Organy edukacyjne
usilnie chcą pokazać postęp w edukacji narodu- z każdym rokiem piszą łatwiejsze
matury. Nie sprawdza się ceny kondomów jeśli nie ma się kobiety przy
swoim boku.
My- młodzi ludzie- dowiadujemy
się więcej z Internetu niż ze szkoły. Wystarczy ciekawy kanał na YT, a wiedza
przyswaja się dwieście razy szybciej i na dłużej. Wspomnę, że trochę udziału w
naszej edukacji mają nauczyciele z charyzmą, których lekcje pamięta się do
śmierci. Spotkasz takich ludzi tyle w swoim życiu, że policzysz ich na palcach
jednej ręki- to smutne. Patrząc głębiej na sposób nauczania w tym
kraju zauważymy, że w szkole uczą nas metod wstrzeliwania się w klucze z
odpowiedziami, które to szkoły tworzą same. Koło się zamyka bo kreatywność zostaje
podcięta przez normy i formy dzisiejszego świata i przez to nie jesteś w stanie
przypomnieć sobie imienia pierwszego króla Polski. Tak po prawdzie to wiesz, że
chodzi o Bolesława Chrobrego i wiesz, że przed nim był ktoś jeszcze, ale był
tylko księciem- takie myślenie jest właśnie niemiło widziane bo tworzy pogląd
ponad pytanie.
Już od pierwszej klasy twoją
chęć poznawania świata zamienia się w pusty sześcian. Jak się z niego wyrwać?
Sposób jest prosty: Odwal połowę
swojej przymusowej nauki, a drugą połowę przeznacz na kształtowanie się samemu.
Wiadomo, że chodzi o złoty środek, który nie tak łatwo odnaleźć.
Wszystko można zamknąć w
klamrach przyszłości. Twoje życie zależy teraz od matury i tu pojawia się
problem. Dwanaście lat nauki i jeden sprawdzian. CKE jest mistrzem kompresji
wiedzy. To jak wcisnąć panią Grycan do Fiata 500 i to będącego w skali 1:200!
Około trzydzieści zadań jest w stanie zniszczyć twoje życie. Takiego egzaminu
nie idzie zdać dobrze. Córki Koryntu się nie kocha- można ja tylko zaliczyć.
Pamiętaj!
Jaki jest morał? Dawno już
zostałeś/aś przeciśnięty/a przez magiel edukacji. Jeżeli nie masz super mocy w
danej dziedzinie i powoli czasu staje się zbyt mało by je nabyć to zrób
wszystko by ta kokota nie była płatna- tak jak studia prywatne, które opłacą ci
rodzice, gdy źle napiszesz maturę. Jeżeli masz połowę własnej wiedzy to wiedz,
że zrobiłeś co mogłeś by sie nie poddać chorej edukacji. Uwierz, że chęć pracy
i to jaki/a jesteś pomoże ci tu przetrwać. A co do matury... Zaciśnij dupę w
tych ostatnich dniach, popatrz na nią z pogardą i ZALICZ JĄ!
PS
Jeżeli pochodzisz z grupy kujonów i myślisz tak, jak
nauczył cie system to masz przesrane. Schylasz sie za kilka tygodni po mydło,
na którym jest napisane MATURA. Uważaj tylko by rzeczywistość nie wyruchała cię
przy tym w dupę.
Zostaw komentarz lub Like na FB jeżeli tu dotarłeś/aś. To bardzo motywuje. Dzięki ;)

"To jak wcisnąć Grycankę do Fiata 500 i to k. będącego w skali 1:200!" - po tych słowach padłam :D A ogólnie, dużo mocnych słów i jakże wyrazistych obrazów ;d, no ale co, prawda.. maturę po prostu trzeba napisać i nie zastanawiać się za bardzo nad jej sensem :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWhat a data of un-ambiguity and preserveness
OdpowiedzUsuńof valuable experience concerning unpredicted emotions.
Also visit my web blog - чартерные рейсы в италию из краснодара