czwartek, 18 lipca 2013

XBOX ONE vs. PS4 !!!

Ten felieton pisałem kilka dobrych tygodni temu. Było to po premierze nowego Xbox'a, a tekst wysyłałem do pewnego portalu internetowego. Dobrej zabawy ;]

Współczesne wojny... Czarni vs. Zieloni




Od wieków trwały różne spory, a to wiązało się z wojnami, które po dwóch stronach stawiały przeciwstawne wartości. Ludzi podzielono na wielkich wodzów i mniejszych wojowników. Jak wiemy chwała i pieniądze zawsze należała do tych pierwszych. Czasy się zmieniły i wojny ucichły (oczywiście nie wszędzie). Kiedyś młodych brano do wojska i kazano walczyć. Jako młody mężczyzna cieszę się, że te czasy minęły. Nie dają broni, nie każą strzelać, nie stawiają nam wrogów przed nosami oraz nie dostajemy pola bitwy.

A skoro nie dostajemy- w swej wspaniałomyślności- tworzymy je sami.

Ludzie przenieśli się do świata, który to został im zaoferowany przez globalną sieć. Postęp cywilizacyjny został pchnięty tak bardzo, jakby dostał w twarz okrzykiem Fus Ro Dah. Nic tylko chwalić ten skok w naszej historii.

Nie mówimy tu o przeniesieniu battlefields do znanego FPS'a, w którym to Obowiązek Wzywa. To przeniesienie nie mogło być dobrym pomysłem, gdyż dziesięciolatek, który ma lepsze statystyki ode mnie, mógłby się równać z niejednym doświadczonym członkiem Marines. Jak wiemy każda wojna przynosi straty. Ta współczesna, którą daje nam Internet przynosi koszty podstawowej wersji gry oraz pakietu dodatków, z którymi czujemy jeszcze większą irytację, gdyż nasza niemoc w grze rośnie proporcjonalnie do wydanej na nią sumy pieniędzy. Poważnie, czy ktoś zrelaksował się kiedyś grając w grę multiplayer? Albo jesteś pro-graczem, albo leć do sklepu po Symulator szambo-nurka i odstaw grę z resztą świata na później lub na półkę .

Mowa o wojnie... Czyż świat gier nie funduje nam świeżego, wręcz gorącego powodu do wybuchu kolejnej wojny? Na życzenie mamy premierę nowego Xbox'a.

Ciężkie działa stoją na pierwszej linii fanów PS4, gdyż Microsoft wypuścił właśnie konsolę wielkości starego odtwarzacza VHS'ów. Czym broni się seria zielonych? Widzę tu piechotę z wielkim szyldem: triggery w mniej wygodniejszych pozycjach- triggery znaczy te... pstryczki! Czasami ktoś coś wspomina o parametrach i nowych rozwiązaniach zastosowanych w konsolach, jednak te informacje przysłania kurz i zagłusza hałas z pola czarno-zielonej bitwy. Sam nie posiadam konsoli, gdyż jej jedynym plusem jest brak znanego pytania, które w wersji PC brzmi: pójdzie mi? Mam pada od Xbox'a i od dziś ogłaszam, że jest lepszy od innych. Innych nie miałem w rękach więc mówię prawdę- dla mnie jest najlepszy. I po tych słowach znikam sprzed mojego komputera niczym Triss Merigold po wizycie pewnego mięśniaka w jej pokoju. Gdzie się pojawię? Otwieram oczy i jestem w samym środku bitwy... jestem jednym z nich.

Przykładów jest wiele. Od marek telefonu, po czarne, pitne wody. Wojna trwa na dobre. Internet tonie w tej globalnej kłótni. Jak dla mnie to póki co konsole mają mózg wielkości małego orzeszka, więc... dalsza część tego akapitu pojawi się po dwuminutowym loading'u.





Mówiłem, że kiedyś walczyli wodzowie, którzy to oglądali, jak sobie radzą ich żołnierze. Chwała i pieniądze trafiała do panów. A Ty jesteś wodzem czarnych czy zielonych? Żadnego z nich? Czyli musisz walczyć, a co gorsza szykuj ponad tysiąc złotych by wstąpić na nowe pole walki.





Zostaw komentarz lub Like na FB jeżeli tu dotarłeś/aś. To bardzo motywuje. Dzięki ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz