Pamiętam
czasy, w których to bałem się matury. We wrześniu powiedziałem sobie, że to
najlepszy czas by systematycznie się uczyć. Później poszedłem spać i obudziłem
się w maju. Z maturą jest jak z masturbacją- niby nie chcesz, ale gdy już
zaczniesz to czemu nie skończyć. I tak można powiedzieć, że pod koniec czerwca
doszedłem- pojawiły się wyniki. Szybko zobaczyłem, że wszystko jest powyżej 30%
i miałem z głowy - wymaganą przez państwo - część edukacji. Jednak matura to
dziś tyle co karta motorowerowa, niby możesz jeździć po drodze, ale nie ma
szału. Oto moja historia. Dziś witam Was oficjalnie z byłej stolicy tego
pierdolnika. Bynajmniej nie pisze tego w Gnieźnie. Jak to ujęła pewna miejscowa
grupa hip-hopowa: To nie brudne południe tylko miasto królów Polski.
Od dziś wieśniak z najmniejszego województwa w Polsce próbuje nie zginąć w
wielkim mieście. Czas się uczyć nie zachowywać się jak turysta. Pierwszy
problem to pytanie o drogę- nigdy nie wiesz - czy sam nie pytasz turysty.
Zadanie nr 1
Wyglądać na tutejszego, ale nie na tyle by
zebrać kosę.
Zaskakujące porównanie.
OdpowiedzUsuńBueno!
OdpowiedzUsuńPozdrawia Mateusz z miasta stu mostów